SUROWE KOTKI

Agnieszka Cholewiak-Góralczyk

Początek

Cieszę się, że jesteś na mojej stronie. Nazywam się Agnieszka i mam to szczęście, że w moim życiu pojawiły się wspaniałe koty. Uratowały mnie, a ja chcę oddać to całe dobro z nawiązką im i wszystkim innym kotom. Zacznijmy od początku, od tego pierwszego kota, od którego wszystko się zaczęło….

Anadi

Koty zawsze były obecne w życiu mojej rodziny. Jednakże, kiedy byłam dzieckiem, koty żyły obok nas, a nie z nami. Nie zastanawiałam się w dzieciństwie nad tym, czy to jest właściwe, że koty biegają samopas. Nasze koty zawsze wracały do domu. W lepszym bądź gorszym stanie. Ale im stawałam się starsza, tym bardziej niepokoiło mnie wiele kwestii dotyczących opieki nad kotami. Zaczęłam czytać, badać temat. Wyprowadziłam się od rodziców, zamieszkaliśmy razem z mężem, który również pochodził z zakocianej rodziny.

Wszystko układało się dobrze… do czasu momentu, w którym posypało się moje zdrowie. Było bardzo źle, były to bardzo mroczne czasy, do których nie chce wracać. Ale właśnie z tych czasów pochodzi Anadi. Pewnej nocy, kiedy znowu nie mogłam spać, zaczęłam myśleć, że zawsze chciałam, żeby w moim domu mieszkał kot. Zaczęłam czytać o kocich rasach (ze względu na mój ówczesny stan zdrowia rozważałam koty z hodowli, aby zminimalizować ryzyko jakichkolwiek zakażeń). Urzekła mnie rasa brytyjska, do rana naczytałam się o niej wszystkiego, co znalazłam w Internecie. I znalazłam hodowle, na której stronie wśród 8 innych kociąt był on – malutki czekoladowy brytek – Anadi. Nie mogłam się doczekać, aż mój mąż się obudzi. Kiedy tylko otworzył oczy, podstawiłam mu telefon pod nos z pytaniem, którego to kota bierzemy ? Anadi wyglądał wtedy tak:

 

Mąż też wskazał Anadiego, bez chwili wahania. Od razu wiedzieliśmy, że to on – nasz kot. Jeszcze powiedziałam do męża: ten kot będzie nas co rano lizał po twarzach i będzie spał z nami w łóżku. Mąż bardzo się ze mnie śmiał i mówił, że takich kotów to nie ma. Teraz już się nie śmieje z tego – bo właśnie takiego kota ma w domu.

Od razu zadzwoniłam do hodowli, umówiliśmy się na spotkanie – bo każdą hodowlę należy dokładnie zweryfikować, czy aby na pewno nie mamy do czynienia z pseudohodowlą bądź „legalną pseudohodowlą”. Jakie warunki mają kocięta i dorosłe koty. To był pierwszy miot w hodowli, z której pochodzi Anadi. Na tyle na ile wtedy znałam się na wszystkich sprawach związanych z wyborem dobrej hodowli, wydawało mi się, że wszystko jest w porządku. Zapłaciliśmy zadatek i rozpoczęło się oczekiwanie na kota – musiał ukończyć trzy miesiące, aby móc opuścić hodowlę. Naprawdę na niewiele rzeczy i spraw czekałam tak niecierpliwie, jak na niego. Szczególnie że już nasze pierwsze spotkanie, podczas którego wdrapał się nam na kolana i nie chciał zejść, pokazało nam, że to jest członek naszej rodziny.

Już cztery lata minęły od tamtych chwil. Mamy jeszcze dwa inne koty, a moja wiedza w porównaniu do tej z początków mojej „kariery kociary” jest ogromna. Ale uczę się cały czas i nie zamierzam z tego rezygnować. Na łamach tego bloga, będę się z Wami dzielić wiedzą – dla dobra kociastych. Ale będę tu też opisywać normalne chwile z życia człowieka z kotami ;)

Ciekawostka: Anadi oznacza po hindusku Wieczny. Mam nadzieję, że to dobra wróżba i będzie ze mną przez całe moje życie ;)

 

Agnieszka

3 thoughts on “Początek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top