Kilka miesięcy temu miałam przyjemność współpracować z panią Agnieszką. Mam obecnie dwa koty sfinksy, które w ostatnim czasie dość szybko zaczęły przybierać na wadze. Próbowałam wcześniej przejść na karmę mokrą, ale bez sukcesu, ze względu na kłopoty kuwetowe u jednego kota.

Problem z przybieraniem na wadze niestety się pogłębiał, wiec postanowiłam poszukać pomocy u specjalisty i polecono mi na jednej z kocich grup na fb prawdziwego profesjonalistę. Na początku miałam obawy, ze będę musiała ograniczać kotom jedzenie, lub zmagać się z logistyka wynikająca z podawania, porami karmienia i liczeniem kalorii. Jednak ostatecznie okazało się, ze pod okiem pani Agnieszki diabeł nie był taki straszny. Bez najmniejszego problemu przeszłam przez pierwsza fazę zmiany i odstawienie całkowicie karmy suchej. Nie poddałam się kiedy starszy kot (ważący na początku 6 ,30 kg) znów robił luźne kupki. Z młodszym (5,50kg) nie było żadnego problemu. Po zrobieniu zleconych przez panią Agnieszkę badań byłam spokojna i cierpliwie czekałam na ustabilizowanie się sytuacji. Zalecona karma smakowała, a kupiona dla niemowlaków waga od razu pokazała różnice. Ważyłam koty codziennie, z ciekawości, zapisując wyniki i ciesząc się z każdego grama mniej. Zadziwiająco szybko waga zmniejszała się, a koty powoli pokazywały mi jak często chcą jeść i jakie smaki im odpowiadają. Pani Agnieszka towarzyszyła mi na każdym etapie moich zmagań, mogłam liczyć na szybki kontakt mailowy i konkretne porady wraz z przeliczaniem kalorii wszystkich wybieranych przeze mnie karm. Dostałam tez potrzebne materiały do przestudiowania. Rozpoczęłyśmy w maju, bardzo powoli, wydłużając każdy etap, tak aby koty same wybrały mokra karmę. Szybko zauważyłam zmianę w ich zachowaniu: więcej energii oraz chęć do wspólnej zabawy i gonitw przez cały dom. Po ustaniu problemów w kuwecie, zaczęłam sprawdzać i eliminować karmy wg. upodobań. Zauważyłam też, ze teraz, karmy których nie lubiły są chętnie zjadane i nie powodują kłopotów. Nic się nie zmarnowało:).Również wyliczenia i dawkowanie tylko na początku były dokładne (wg wskazań i wyliczeń kalorycznych), później obserwując koty i ucząc się ich musiałam poluzować obostrzenia, kontrolując oczywiście czy więcej kalorii nie powoduje zatrzymania procesu chudnięcia. Nie chciałam, żeby odczuły dyskomfort spowodowany ograniczeniem ilości jedzenia.Zaczeły jeść mniej i częściej, szybciej sycąc się karmą mięsną. Każdego dnia koty zmieniały swoje upodobania, co do pory jedzenia, ilości snu i ogólnego zapotrzebowania na kalorie. Czasem jadły więcej,a czasem nie dojadały, jednak waga spadała powoli i regularnie wiec nie przejmowałam się tym. Wyobrażałam sobie proces odchudzania w perspektywie czasowej rocznej lub dłuższej, a właściwie po 4 miesiącach jestem usatysfakcjonowana efektami. Starszy kot wazy 4,85,a młodszy 4,75. Proces spowolnił, jednak trwa, a ich sylwetki są już bez zarzutu.

Cudownie patrzeć na ich energię i smukłe sylwetki, nie wspominając o uldze dla mojego kręgosłupa w trakcie podróży do weterynarza:) Mieszczą się już bez problemu w jednym transporterze. Pani Agnieszce jestem ogromnie wdzięczna za pomoc i wsparcie. Bez niej by się to nie udało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.